Rocket Festiwal 2015 Szczecin
![]() |
| Bez Hey :( |
2. Muchy
3. Chemia
4. Luxtorpeda
5. Happysad
6. Pidżama Porno
27 lutego, pewnych 5 zespołów spotkało się w Azoty Arenie, by zagrać koncert. Koncert bardzo nierówny, ale jednak fajny. Byłam tam i ja, jak tysiące innych Szczecinian, niczym wielka księżna, rozsiadłam się na plastikowym (d'oh!) krzesełku i patrzałam. Patrzałam, bo nic innego robić nie mogłam, miejsca niestety nie były zbytnio wygodne, jak na festiwal, który trwał do 23. Na płytę już miejsc nie było, no cóż...
![]() |
| Real foto xD |
Pierwszym zespołem, który zagrał, był Oberschlesien. Śląski naśladowca Rammsteina naprawdę nieźle grał. Niestety, dla mnie ta grupa jest niezbyt nowatorska, przez co nudna, ale widowisko było przednie (płonące gitary, wow!).
| Śluńskie Chopy |
Później było tylko lepiej, mimo, że ludzi trochę zniknęło z płyty. Muchy były na scenie. Rozpoczęli piękną nostalgiczną piosenką, która niezwykle mi się podobała. Później pograli parę utworów z nowej płyty i moje ukochane "Nie przeszkadzaj mi, bo tańczę". Mimo, że wokalista nie zaśpiewał falsetem w refrenie, to i tak bardzo mi się podobało!
| Alternatywnie bardzo! |
Następnie wystąpiła Chemia. Nie powiem dobrego słowa o tym perfomance. Było poprostu nudne i zamulało totalnie. Zespół gra bardzo dobrze melodyjnie, ale teksty i frontman, to poprostu masakra. Czułam się, jakby grał tam Nickelback. Fatalnie.
| Fajny gość z tego frontman'a tylko muzyka jakaś nie taka. |
Na szczęście moje zażenowanie przerwała Luxtorpeda. Litza i Hans dali z siebie wszystko. Zagrali najwięcej utworów na całym festiwalu. Usłyszałam swoje ulubione: "Wilki dwa" i "Autystyczny". Chociaż, czasami, były problemy z dźwiękiem ( słowa trudno, było wychwycić), zespół tak rozgrzał widownie, że ludzie z publiczności, "płyneli" po rękach innych, tak, że ochroniarze musieli interweniować.
| Litza groźny, jak zwykle. |
Jako przedostatni wystąpił Happysad. Zagrali fenomenalnie, jako jedyni mieli sekcję dętą( nawet Pidżama jej nie miała). Średni wiek publiczności, oczywiście, obniżył się o parę lat. Na moją niekorzyść, bo grupka tzw. gimbusów, za mną, piszczała słowa piosenek, przez co nie mogłam się skupić na koncercie. Tak, czy inaczej Kuba Kawalec i reszta, spisali się bardzo dobrze. Bis uczcili piosenką "Na zdrowie".
| Gimbusy lubio. Niestety... |
I w końcu pojawili się i oni. Pan w czarnej koszulce, różowawych spodenkach, z wielkim cylindrem na głowie. Panowie gitarzyści i pan przy perkusji. Jedyni w swoim rodzaju- PIDŻAMA PORNO! Nie wierzyłam w to co widzę, bo, jestem ich fanką od 10 lat i nie sądziłam jeszcze, że ich zobaczę na żywo. Przy "Taksówkach w poprzek czasu" wzruszyłam się i z trudem powstrzymywałam łzy. Zagrali genialnie i dalej są w dobrej formie. Swój koniec uhonorowali dwoma bisami, gdzie zagrali "Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości" i cover Iggy'ego Popa "Passager". Mam nadzieję, że projekt wskrzeszenia zespołu, będą pielęgnować, bo naprawdę warto!
| The best of the best! |
Festiwal był świetny. Gdyby nie Chemia i problemy z dźwiękiem, ocena byłaby wyższa, a tak to:
OCENA: 7/10
Jeszcze chciałam podziękować pewnej osobie, która pomogła mi spełnić moje marzenie. Dzięki, wiesz sam kto! :*


0 komentarze:
Prześlij komentarz